#115919 17.05.2008 15:49:17
ZBROJA
Dałeś mi Panie zbroję
Dawny kuł płatnerz ją
W wielu pogięta bojach
W wielu ochrzczona krwią
W wykutej dla giganta
Potykam się co krok
Bo jak sumienia szantaż
Uciska lewy bok
ref:Lecz choć zaginął hełm i miecz
Dla ciała żadna w niej ostoja
To w końcu życia warta rzecz
Zbroja
Magicznych na niej rytów
Dziś nie odczyta nikt
Ale wykuta z mitów
I wieczna jest jak mit
Do ciała mi przywarła
Przeszkadza żyć i spać
A tłum się cieszy z karła
Co chce giganta grać
A taka w niej powaga
Dawno zaschniętej krwi
Że czuję jak wymaga
I każe rosnąć mi
Być może nadaremnie
Lecz stanę w niej za stu
Zdejmij ją Panie ze mnie
Jeśli umrę podczas snu
Wrzasnęli hasło wojenne
Zbudzili hufce hord
Zgwałcona noc spokojna
Ogląda pierwszy mord
Goreją świeże rany
Hańbiona płonie twarz
Lecz mam do obrony dawny
Pamięci pancerz nasz
I choć za ciosem pada cios
I wróg posiłki śle w konwojach
Wciąż przed upadkiem chroni nas
Zbroja
Wywlekli pudła z blachy
Napchali kul do luf
I straszą sami w strachu
Strzelają do ciał i słów
Zabrońcie żyć wystrzałem
Niech zatriumfuje gwałt
Nad każdym wzejdzie ciałem
Pamięci żywej kształt
Choć słońce skrzy bojowy gaz
I żołdak pławi się w rozbojach
Wciąż przed upadkiem chroni nas
Zbroja
Wytresowali świnie
Kupili sobie psy
I w pustych słów pustyni
Stawiają ołtarz krwi
Zawodzi przed bałwanem
Pół ślepy kapłan łgarz
I każdym nowym zdaniem
Hartuje pancerz nasz
Choć krwi zachłysnął się nasz czas
I myśli toną w paranojach
Wciąż przed upadkiem chroni nas
Zbroja
Dałeś mi Panie zbroję
Dawny kuł płatnerz ją
W wielu pogięta bojach
W wielu ochrzczona krwią
W wykutej dla giganta
Potykam się co krok
Bo jak sumienia szantaż
Uciska lewy bok
ref:Lecz choć zaginął hełm i miecz
Dla ciała żadna w niej ostoja
To w końcu życia warta rzecz
Zbroja
Magicznych na niej rytów
Dziś nie odczyta nikt
Ale wykuta z mitów
I wieczna jest jak mit
Do ciała mi przywarła
Przeszkadza żyć i spać
A tłum się cieszy z karła
Co chce giganta grać
A taka w niej powaga
Dawno zaschniętej krwi
Że czuję jak wymaga
I każe rosnąć mi
Być może nadaremnie
Lecz stanę w niej za stu
Zdejmij ją Panie ze mnie
Jeśli umrę podczas snu
Wrzasnęli hasło wojenne
Zbudzili hufce hord
Zgwałcona noc spokojna
Ogląda pierwszy mord
Goreją świeże rany
Hańbiona płonie twarz
Lecz mam do obrony dawny
Pamięci pancerz nasz
I choć za ciosem pada cios
I wróg posiłki śle w konwojach
Wciąż przed upadkiem chroni nas
Zbroja
Wywlekli pudła z blachy
Napchali kul do luf
I straszą sami w strachu
Strzelają do ciał i słów
Zabrońcie żyć wystrzałem
Niech zatriumfuje gwałt
Nad każdym wzejdzie ciałem
Pamięci żywej kształt
Choć słońce skrzy bojowy gaz
I żołdak pławi się w rozbojach
Wciąż przed upadkiem chroni nas
Zbroja
Wytresowali świnie
Kupili sobie psy
I w pustych słów pustyni
Stawiają ołtarz krwi
Zawodzi przed bałwanem
Pół ślepy kapłan łgarz
I każdym nowym zdaniem
Hartuje pancerz nasz
Choć krwi zachłysnął się nasz czas
I myśli toną w paranojach
Wciąż przed upadkiem chroni nas
Zbroja
"Dopóki wlaczysz jesteś zwycięscą"